ZWIJAJĄC CYGARO

„KUBA, wyspa jak wulkan gorąca” przyciąga turystów z różnych powodów. Jedni przyjeżdżają tutaj dla fantastycznego klimatu, którym cieszyć można się przez cały rok. Innych kusi magiczny świat lat sześćdziesiątych i niezliczone zastępy samochodów z tamtych czasów. Jeszcze inni przyjadą tutaj aby odetchnąć od zgiełku dnia codziennego i cieszyć się wszechobecną muzyką i spotykanymi na każdym kroku roztańczonymi i uśmiechniętymi ludźmi. A jeszcze inni - aby delektować się pięknem tutejszych kobiet, rumem i cygarami. Po wizycie na tej magicznej wyspie nie opuszcza mnie wrażenie, że takich miejsc na świecie jest już bardzo mało i warto je odwiedzić jak najszybciej.

Przeciętny Kubańczyk zarabia około 8 dolarów na miesiąc. To niewiele aby żyć na wysokim poziomie, choć wystarczająco aby z pomocą dofinansowanych produktów, żyć skromnie ale godnie. Tuż obok codziennego życia i biedy zwykłych ludzi kwitnie biznes, szczególnie w ośrodkach turystycznych i dużych miastach. Tam młodzi ludzie zarabiają setki dolarów pracując jako kierowcy taksówek czy organizatorzy czasu wolnego turystów. Od momentu otwarcia rynku, Kubańczycy zarabiają dobrze wszędzie tam gdzie mają dostęp do przyjezdnych z innych krajów. Popularnym określeniem na turystów jest tutaj “bankomat”. Choć może nie wprost, turyści są postrzegani jak potencjalne chodzące portfele, które, odpowiednio potraktowane otworzą się na potrzeby miejscowych i chociaż na moment są w stanie poprawić sytuację materialną mieszkańców wyspy. Liczy się każdy dolar, każde euro jakie przyjezdny może dać. W zamian dostaje życzliwość, pomoc i wszystkie atrakcje, które tutejszy rynek jest w stanie zaoferować - z prawdziwym rumem i kubańskimi cygarami na czele.

Jadąc na Kubę wiedziałem, że muszę spróbować sławnych na cały świat miejscowych wyrobów. Nie mogłem przegapić możliwości ich przetestowania. Z rumem, królującym wszędzie, nie było większych problemów. Za to z cygarami… no cóż, pierwsze spotkanie nie wypadło najlepiej. Jeszcze przed podróżą naczytałem się o różnych sposobach naciągnięcia turystów. Jednym z nich jest Festiwal Cygar. Organizowany bardzo rzadko, nawet raz do roku i zawsze wtedy kiedy na ulicy pojawia się potencjalny nabywca. „ Festiwal" to miejsce w starej części Hawany, do którego sami nie trafimy. Zaprowadzi nas tam rodowity Kubańczyk, który opowiadając historię produkcji zapewni nas, że takiej okazji nie można przepuścić, bowiem jeszcze i tylko dzisiaj wystawiają się tutaj najsłynniejsze fabryki cygar z całej Kuby. Już po kilku krokach wiemy, że rzekomy Festiwal jest bardzo skromny. Zazwyczaj mieści się w pomieszczeniu o wielkości kilku metrów kwadratowych, a przedstawicielem fabryki jest tutaj piękna kobieta, której turysta nie jest w stanie odmówić. Cygara kosztują rzeczywiście połowę ceny sklepowej i rzeczywiście pochodzą z prawdziwych fabryk - a wszystko dzięki przedsiębiorczym Kubańczykom, którzy wynoszą je z cichym przyzwoleniem nadzorców. Tak właśnie miejscowi dorabiają do skromnej pensji. Jeśli mamy szczęście - wyjdziemy z cygarami, które tylko nie przeszły odpowiedniej kontroli jakościowej. Jeśli będziemy mieć go mniej, staniemy się posiadaczami rulonika ze zwiniętą trawą.

Kubańskie cygara do dzisiaj uważane są za najlepsze na świecie. Jedne polecane są ze względu na to, że palił je Fidel Castro (Cohiba) inne, że były ulubioną marką Che Guevary (Montecristo). Sam proces ich wytwarzania wymaga jednak ogromnej dokładności i koncentracji pracownika, który aby uzyskać dostęp do ich produkcji w najlepszych fabrykach, musi uczyć się swojego fachu minimum pięć lat. Ci najlepsi przydzielani są do produkcji cygar z najcieńszych liści tytoniu. Pozostali będą produkować około 100 cygar dziennie, zwijając liście w bardzo specyficzny sposób pod nadzorem mistrzów.

W środku każdego cygara znajduje się tzw. wkładka, która zapewnia równomierne palenie cygara i jest niczym innym jak splotem najdłuższych liści. Kiedy wkładka jest gotowa, pracownik oplata ją kolejnymi liśćmi. To właśnie precyzja wykonania zwijacza odpowiada za szybkość z jaką cygaro będzie się palić. Jakość liści ma bezpośredni wpływ na smak jaki pozostawi ono w ustach. Kiedy już cygaro zostaje uformowane, zakłada się pokrywę w formie kapturka. To nic innego jak fragment kolejnego liścia, który połączony z korpustem cygara nie pozwoli rozwinać się mu przed i w czasie palenia.

Jedną z “cygarowych fabryk” odwiedziłem w Trynidadzie. Miasto wygląda jakby przeniesiono je żywcem ze średniowiecza. Sama fabryka nie wyróżniała się zupełnie niczym spośród pozostałych domów na jednej z ulic. Z pewnością przeszedłbym obok niej nie mając świadomości w jaki sposób powstają cygara. Do fabryki obcy nie mogą wchodzić - legalnie... Magiczna siła dolara otwiera jednak każde drzwi. Interesy i zakupy można robić już od samego progu. Wszyscy pracują przy wypełnionych tytoniem stolikach - paląc papierosy, które choć na moment zabijają aromat cygar. Między stolikami przechodzą również dzieci, które wykonują lżejsze prace. Nie jest ważne ile osób z rodziny pracuje - ważne aby dzienny limit jaki należy zrobić został wykonany. Pracownicy, kiedy widzą turystę prężą się i niczym nieskrępowani próbują sprzedać towar pierwszej potrzeby wykonując jednocześnie swoją pracę. Wszystko to dzieje się na oczach nadzorcy, który zasiada w małym pomieszczeniu znajdującym się na tyłach 200-metrowej sali. Ja również skorzystałem z okazji i dałem się namówić na zakup lokalnego produktu…

Aromat, lekkość i pikantny smak najlepszych cygar to wyróżniki tego dzieła ludzkich rąk. Należy jednak uważać na wszelkie podróbki, które oferowane nam są na każdej kubańskiej ulicy. Warto więc wejść do jednego z państwowych sklepów i nabyć choć na prezent paczkę oryginalnych markowych kubańskich cygar.

[ 899 ]